Jak stworzyć prosperującą markę odzieżową dzięki mediom społecznościowym?

Jak rozwinąć internetowy sklep z legginsami dziecięcymi

Aktualizacja: 13 listopada 2023

„Przed założeniem firmy nigdy nie korzystałam z Instagrama, a stał się częścią mojej pracy już od samego początku. Dzisiaj wiem, że jest miejscem, które daje dużo możliwości.” – o budowanie skutecznej komunikacji, inspiracje oraz kulisy powstawania marki pytamy Ewę Szarras – założycielkę oraz właścicielkę sklepu z legginsami i strojami kąpielowymi CrazyLegs.pl.

Redakcja: Co jaki czas Crazy Legs wypuszcza nowe wzory? To całe kolekcje czy pojedyncze modele?

Ewa Szarras: Na początku swojej marki założyłam, że nie chcę tworzyć kolekcji, tylko rozbudowaną bazę legginsów w wielu różnorodnych printach. Co jakiś czas wypuszczam zatem nowe wzory, które nie są powiązane z aktualnym sezonem. Zdarza się, że w lato lub zimę powstaje coś specjalnego, ale bardziej dla urozmaicenia niż jako powtarzalne działanie. Te wzory, które zyskały pozytywny odbiór, są dostępne w stałej sprzedaży. Przykładowo – w pandemii powstały legginsy, które nazywają się Crazy Emotions. To wynik miksu różnych myśli, jakie miałam w głowie w tym czasie, więc postanowiłam zrobić z nich wzór. Został tak dobrze przyjęty, że wciąż znajduje się na stronie. Nowości dodaję, abym ani ja, ani moi klienci się nie nudzili. Dzieje się to średnio dwa razy w roku – taka częstotliwość najlepiej napędza mój biznes.

Jak wygląda praca nad nowym wzorem – od pomysłu do umieszczenia go w sklepie?

Pomysł zawsze wychodzi ode mnie. Nie jestem fanką Pinteresta, bardziej inspirują mnie podróże i codzienne życie. Z zainteresowaniem śledzę też polskich ilustratorów i w tym momencie mam już bazę około 10–15 sprawdzonych osób, z którymi współpracuję regularnie, od czasu do czasu dodaję do niej kogoś nowego. Po miesiącu od kontaktu z daną osobą, mamy wypracowany wzór. Nie liczę tu jednak czasu oczekiwania na dostępność. Czasem wstępny etap projektowania może się wydłużyć do około półtora miesiąca. Gotowy plik wysyłam do firmy, u której zlecam zadruk na dzianinie. Przygotowanie próbki zajmuje około półtora tygodnia. Jeśli wszystko jest z nią w porządku, czekam od czterech do sześciu tygodni na wyprodukowanie finalnej tkaniny. Dodatkowo dwa tygodnie schodzą na odszycie produktu, który po tym czasie może już pojawić się w sprzedaży w moim sklepie internetowym.

Jak sprzedawać legginsy dziewczęce przez sklep internetowy
Sklep internetowy CrazyLegs.pl

Jak oceniasz poziom trudności w stworzeniu własnej marki odzieżowej w Polsce?

Część marketingowa była dla mnie prosta, bo mam doświadczenie w tym obszarze. Przed rozpoczęciem własnej działalności pracowałam w agencjach reklamowych, więc znane były mi też zagadnienia związane z designem. Technikalia tekstylne, czyli m.in. szwalnie, materiały czy certyfikaty, były mi obce, musiałam zatem samodzielnie zdobyć o nich wiedzę. Zajęło mi około półtora roku, zanim pomysł stworzenia własnej marki się zrealizował. W tym czasie było dużo researchu, testów i próbek. W tej chwili wszystko jest już łatwiejsze. Od samego początku współpracuję z tą samą lokalną szwalnią, która znajduje się pod Olsztynem. Korzystam też z materiałów od polskich dziewiarni, które sprawdziły się na starcie.

Co z perspektywy czasu byś zmieniła, zaczynając budowanie marki od samego początku?

Prawdopodobnie niewiele bym nie zmieniła, bo wszystkie kroki, jakie podjęłam, doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem teraz, a daje mi ono dużą satysfakcję. Byłoby to może nietworzenie wzorów w podobnej kolorystyce. Raz zrobiłam sesję, na której większość printów była delikatna i pastelowa. Wtedy poczułam, że brakuje tu czegoś żywszego – tak, aby każda osoba znalazła w ofercie coś dla siebie. To była dla mnie duża lekcja, z której wyciągnęłam naukę, aby tworzone produkty różniły się między sobą. Nawet jak wysyłam ten sam brief na wzór dwóm osobom, to zaznaczam każdej z nich, jakich kolorów oczekuję. Dzięki temu powstają dwa zupełnie różne printy.

Crazy Legs rozwija się prężnie dzięki social mediom. Co było największym wyzwaniem na początku budowania zaangażowanej społeczności?

Przed założeniem firmy nigdy nie korzystałam z Instagrama, a stał się częścią mojej pracy już od samego początku. Dzisiaj wiem, że jest miejscem, które daje dużo możliwości, jeśli chodzi o kontakt z klientkami (większość to kobiety), z drugiej strony jego regularne prowadzenie jest trudne i pochłania sporo czasu. Wszystkie trudy rekompensuje mi jednak miły feedback, jaki otrzymuję od osób kupujących moje produkty. Na bieżąco pojawiają się też posty z oznaczeniami od prywatnych kont, które dodatkowo podbijają widoczność mojej marki. Bardzo to doceniam i lubię.

Jak radzisz sobie ze stale spadającymi zasięgami organicznymi?

Utrudniają mi pracę i życie. Samo przejście na wideo jednak sporo zmienia i sprawia, że zasięgi wracają do normy. Posiłkuję się też treściami sponsorowanymi czy współpracami z influencerkami. Polecenia dają szybkie, namacalne i zauważalne efekty. Moja marka ma też stałą bazę osób, które korzystają z jej produktów od samego początku, co samo w sobie także jest wiarygodnym sposobem obecności na Instagramie.

Facebook czy Instagram – które medium daje twojej firmie więcej możliwości?

Konto na Facebooku traktuję jako wizytówkę Crazy Legs. Wykorzystuję je głównie do reklam, pojawiają się na nim posty, ale nie tworzę specjalnych treści wideo. Głównie skupiam się na obecności na Instagramie. Komunikacja na na nim jest dla mnie bardziej bezpośrednia i namacalna. To właśnie tu najczęściej odzywają się do mnie ludzie. Instagram jest dla mnie też miejscem, które służy do tego, aby informować o uzupełnieniach w sklepie, nowościach, konkursach czy promocjach.

jak sprzedawać legginsy w mediach społecznościowych
CrazyLegs na Instagramie

W jaki sposób planujesz działania w mediach społecznościowych?

Organizuję wszystko sama, bo Crazy Legs to jednoosobowa inicjatywa. Nie korzystam z narzędzi optymalizujących, bo mam poczucie, że mogłyby być to ograniczające. Stawiam na bieżącą pracę, która nierzadko ma w sobie dość dużo spontaniczności. Zawsze z tyłu głowy pamiętam o regularnej publikacji treści, aby komunikacja odbywała się na bieżąco. Planuję wszystko z tygodnia na tydzień, mając tym samym możliwość szybkiej reakcji na bieżące wydarzenia.

Działalność w mediach społecznościowych to nie tylko praca kreatywna, ale też monitorowanie efektywności działań. W jaki sposób mierzysz skuteczność swoich treści?

Widzę, co działa, a co jest nieskuteczne. Jest to wyraźnie dostrzegalne po zaangażowaniu i ruchu. Obserwuję zatem wszystko na bieżąco i – idąc za ciosem – stawiam na taki typ treści, jaki u mnie działa najlepiej. Wrzucam też zdjęcia produktów, bo to must have w e-commerce, natomiast bardziej klika się to, co jest bardziej osobiste. Przykładowo – czasem na Instagramie pokazuję kulisy powstawania moich sesji zdjęciowych.

Co inspiruje cię do tworzenia treści?

Jak pracowałam w agencjach reklamowych, to zajmowałam się zarządzaniem projektami. Część kreatywna znajdowała się zawsze w innych rękach. Zakładając Crazy Legs odkryłam, że i ja sama lubię tworzyć. Z czasem upewniłam się, że umiem to robić. Dodatkową motywacją była pandemia i konieczność przeniesienia sesji zdjęciowych do domu. Miałam tutaj sporo przestrzeni do eksperymentowania, próbowania nowych sposobów podejścia do treści. Moją podstawową inspiracją pozostają kolory, które uwielbiam łączyć w nieoczywiste sposoby. Nie śledzę trendów, chociaż jestem ich świadoma. Jeśli dany kolor jest popularny, to pojawia się dosłownie wszędzie. Ja tego nie lubię, więc działam po swojemu. Lubię połączenia żywych kolorów, często neonów z pastelami – to stale pojawiający się u mnie motyw. Myślę, że mogę pozwolić sobie tutaj na sporą swobodę i zaufanie intuicji – nie tworzę high fashion, tylko produkty na co dzień dla dzieciaków i osób, które lubią kolor.

Na zdjęciach, które promują twoje produkty występujesz także w roli modelki. W jakim stopniu taka widoczność pomaga budować więź z osobami, które obserwują media społecznościowe Crazy Legs?

Jak już wspomniałam, przed wystartowaniem z własną marką nigdy nie korzystałam z Instagrama. Największym wyzwaniem było dla mnie zatem pokazywanie się na tym portalu. Potrzebowałam dużo czasu, żeby się do tego przekonać. To, że pokazuję siebie na zdjęciach powoduje, że osoba zainteresowana moimi produktami wie, od kogo kupuje. Zyskuje świadomość, że moja produkcja nie ma masowego charakteru. Firmowanie ubrań swoim wizerunkiem jest też potwierdzeniem jakości, którą komunikuję, i za którą stoję ja sama – jako jednoosobowa firma.

W jaki sposób powstają zdjęcia produktów Crazy Legs? Jak dużo czasu pochłaniają?

Działam tutaj głównie sama, chociaż jak mam potrzebę, to wynajmuję studio, profesjonalnego fotografa i stylistkę, która dobiera za mnie rzeczy. Kiedy wybuchła pandemia, miałam zarezerwowane studio, z którego nie mogłam skorzystać, więc zaczęłam robić sesje w domu i tak już się dzieje od dwóch lat. Wykonuję je regularnie – czasem kilka razy, a czasem raz w miesiącu. Same przygotowania zajmują mi osiem godzin. W tym czasie dobieram ubrania, zastanawiam się, jakiego tła użyć, dokupuję brakujące rzeczy. Kolejny dzień to robienie zdjęć, na których obróbkę przeznaczam do dwóch dni. W skali miesiąca to duża część mojej pracy. Podczas sesji tworzę też wideo, natomiast część rolek jest nagrywana na bieżąco, według potrzeb jakie się pojawiają.

Masz wygospodarowane studio u siebie w domu?

Mam przenośne studio, które rozkładam we własnym salonie. To pomieszczenie z wysokimi ścianami i dość dużym oknem, które zapewnia sporą ilość naturalnego światła, które jest dla mnie bardzo ważne. Za każdym razem rozstawiam wszystko na nowo. Mam pokój, w którym mogłabym mieć stałe domowe studio, ale niestety nie mam w nim najlepszego oświetlenia, a ja nie przepadam za lampami. Takie podejście jest zdecydowanie trudniejsze w okresie jesienno-zimowym, ale na szczęście zawsze się udaje. Głównym czynnikiem wyboru miejsca było zatem natężenie światła dziennego.

Jaki jest twój niezbędnik, z jakiego sprzętu i programów korzystasz?

Zdjęcia wykonuję iPhonem 13 Max Pro, co bardzo ułatwia mi pracę – tworzenie, obróbkę fotografii i montowanie filmów. Jakościowo jestem bardzo zadowolona, choć jeśli drukowałabym sporą ilość materiałów, to podejrzewam, że byłoby to niewystarczające. Do mojej bieżącej komunikacji jest to satysfakcjonującym rozwiązaniem. Mam też swój sprawdzony niezbędnik, jeśli chodzi o programy. Do montowania filmów używam VN Video Editora. Do stories na Instagramie wykorzystuję aplikację Unfold, która umożliwia m.in. pokazywanie kilku zdjęć na jednym widoku. Mam jeszcze VSCO, CapCuta, a na komputerze korzystam, bez zaskoczeń, z Photoshopa.

Jakie plany na najbliższy rok ma Crazy Legs?

Na pewno pojawią się nowe wzory i modele strojów, w tym dwuczęściowe – to jeden z tych pomysłów, które wychodzą ode mnie, z obserwacji codzienności. Moje córki są w wieku, w którym chętnie by je założyły, więc podążam tym tropem. Na przyszłą zimę chciałabym z kolei wprowadzić cieplejsze legginsy z wełną merino, nad którymi pracuję już teraz.

Zespół Brainfactory

autor: Zespół Brainfactory

W Brainfactory zajmujemy się poprawianiem sklepów internetowych tak, by mogły więcej sprzedawać i przyciągać więcej kupujących. Jeśli nie jesteś zadowolony z wyników swojego sklepu, koniecznie skontaktuj się z nami i porozmawiajmy.

Inne artykuły o zwiększaniu sprzedaży w sklepie internetowym: