Dlaczego posiadanie profilu na popularnych w branży serwisach nie przyniesie ci nowych klientów?

Jakiś czas temu byłam na Śląskich Targach Designu. Dziesiątki wystawców prezentowało swoje towary na małych stoiskach. Można było zapoznać się z najnowszymi trendami we wzornictwie biżuterii, ubrań, przedmiotów dekoracyjnych i innych fajnych rzeczy. Było fajnie, niemniej jednak nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że jestem na takim Behance tylko w świecie rzeczywistym, a nie wirtualnym.

Behance to serwis, który daje możliwość projektantom graficznym utworzenia swojego portfolio. Jest także kilka innych tego typu serwisów, np. Dribble czy Deviantart. Fajna sprawa, ale zanim założysz tam swój profil poważnie się zastanów czego oczekujesz. Poniżej zamieszczone argumenty można z powodzeniem zastosować w przypadku każdego innego biznesu i serwisów branżowych, oferujących możliwość założenia swojej wizytówki.

Sedno problemu: stoisko tuż obok konkurencji

Zwróć uwagę, że zarówno na targach, jak i takich serwisach internetowych, które de facto są właśnie targami wirtualnymi, masz swoje stoisko tuż obok wielu innych stoisk twojej bezpośredniej konkurencji.

Podczas mojej wizyty na targach designu i kilku podobnych imprezach, które miałam okazję ostatnio odwiedzić nie byłam w stanie oprzeć się wrażeniu mocno ograniczonego wyboru. Choć stoisk było bardzo dużo, tak naprawdę towary były do siebie podobne. Oczywiście były różnice w detalach, ale większość produktów prezentowała ten sam lub podobny styl. To powodowało, że wybór dla klienta, już utrudniony przez mnogość opcji, stawał się jeszcze trudniejszy.

Czy takie galerie pomogą znaleźć klienta?

Kiedy otwieraliśmy naszą nową agencję, Brainfactory, zamierzałam stworzyć nam profile na kilku popularnych serwisach dla projektantów. Jednym z pierwszych miejsc, które do tego wybrałam, był Behance. Każdy projektant właściwie chce mieć tam swoje portfolio, więc założenie własnego profilu wydawało mi się naturalnym i właściwym posunięciem. Wówczas jednak Daniel jako mój wspólnik i nasz strateg zadał mi pytanie o sens takiego posunięcia: gdybyś miała ocenić takie posunięcie dla swojego klienta to co byś mu doradziła? Hm, no cóż. Powiedziałabym, że dysponując ograniczoną ilością czasu, jaki mogę poświęcić na działania marketingowe dla własnej marki, powinnam rozważyć koszty i spodziewane rezultaty planowanych działań, a następnie wybrać tylko te, które przyniosą mi największe efekty w stosunku do poniesionego kosztu.

Czy zwróci się włożony czas i praca?

Rozważmy więc opłacalność wystawiania się na takim serwisie. Behance jest bardzo popularny wśród projektantów i osób z branży marketingowej. Można tam zdobyć informację zwrotną od innych projektantów i nowe kontakty, ale w branży. Ponieważ dla Brainfactory mamy wyznaczoną grupę docelową, czyli naszych idealnych klientów, wiem, że tych ludzi nie znajdę wśród publiczności i użytkowników takich galerii internetowych. Okej, nigdy nie mów nigdy, ale prawdopodobieństwo jest raczej niewielkie, a pracy, którą musiałabym włożyć w dopieszczenie mojego profilu – sporo. Budowanie popularności wśród innych projektantów nie jest mi natomiast do niczego potrzebne. Przynajmniej jeśli w grę wchodzi zdobywanie klientów na usługi mojej agencji.

Portfolio jak stoisko na targu – jak klient ocenia Twoją ofertę?

Dodatkowo, tego typu miejsca jak Behance, działają podobnie do targów. Rozkładasz swoje małe stoisko obok innych stoisk z podobnymi towarami. Klienci przychodzą, oglądają, porównują. Porównują twoje produkty z pracami innych. Jeśli odniesie wrażenie (podobnie jak ja na targach), że te prace są do siebie podobne i w takim samym stylu, nie będzie w stanie dokonać wyboru oceniając ich poziom artystyczny czy rzemieślniczy. Klienci przecież nie mają odpowiedniej wiedzy, by takie projekty oceniać. Jak zatem dokonają wyboru?

  • Po pierwsze mogą zapytać kilku wybranych artystów o ich ceny. Jeśli nie dostrzegają różnic między pracami, dokonają wyboru w oparciu o ceny lub inne warunki realizacji kontraktu. Twoje portfolio będzie zatem miało wtórne znaczenie.
  • Mogą także kierować się swoim gustem. Lubię zielony, więc wybiorę projektanta, który akurat ma w portfolio zieloną ulotkę czy inną broszurkę. Ty akurat nie masz, więc sorry, masz pecha. Może następnym razem się załapiesz, jak przyjdzie ktoś lubiący różowy.
  • Klient może także ocenić twój poziom umiejętności i doświadczenia na podstawie ilości polubień czy komentarzy jakie twoje prace zdobywają od innych użytkowników. Jeśli dopiero co stworzyłeś swój profil to kiepsko wypadasz na tle starych wyg. Ponadto czy ilość lajków rzeczywiście odzwierciedla poziom pracy? Czy raczej twoje umiejętności networkingu i poruszania się w social mediach? Takie konkursy popularności nie wyłonią przecież najlepszego twórcy, ale tego z największą liczbą kumpli.

Ryzykowne komentarze psujące wizerunek

Dodatkowe ryzyko związane jest także z komentarzami jakie pojawią się pod twoimi pracami. Nie zawsze będziesz mógł je moderować. A takie komentarze nie zawsze są merytoryczne. Nie zawsze też komentujący mają rację, ale wchodzenie w dyskusję może wywierać złe wrażenie na oglądającym to później potencjalnym kliencie – możesz sprawić wrażenie osoby obrażalskiej i trudnej we współpracy.

Mnie osobiście przydarzyło się coś podobnego. Miałam profil na Deviantart. Pod jednym z projektów ktoś dodał uwagę „Projekt fajny, ale użyłaś zbyt dużego rozmiaru fonta. Ja osobiście używam znacznie mniejszego, bo bardziej mi się podoba”. Kiedy odpowiedziałam wyjaśniając swój punkt widzenia na te kwestie, autor komentarza uznał, że się obraziłam. Jeśli tę wymianę opinii zobaczyłby potencjalny klient mógłby odnieść wrażenie, że nie wiem jak dobiera się rozmiary fontów i że jestem obrażalska.

Oczywiście, że jestem obrażalska, w końcu jestem babą, ale to nie znaczy, że chcę, aby klienci tak o mnie myśleli 😛

 

Ela Ustupska i Daniel Wieczorek

To pisaliśmy my: Ela Ustupska i Daniel WieczorekPrzez ponad 10 lat rozwijania swojej firmy, z niejednego pieca przyszło nam jeść chleb. Teraz dzielimy się swoimi doświadczeniami opisując błędy i sukcesy oraz wnioski jakie z nich wyciągnęliśmy. Staramy się unikać branżowego języka i pisać zrozumiale dla osób spoza branży marketingowej. Wyróżnia nas także to, że patrzymy na sprawy od praktycznej strony biznesowej, zwracając uwagę przede wszystkim na skutki działań i jakie mają przełożenie na zwiększanie efektywności firmy. Działamy pod szyldem Brainfactory, gdzie zajmujemy się zwiększaniem sprzedaży w firmach usługowych i sklepach internetowych. Jeśli Twoja firma ma z tym problem, skontaktuj się i umów na bezpłatną konsultację bez żadnych zobowiązań z Twojej strony!

Może zainteresują Cię także te artykuły:

Twoja firma stoi w miejscu? Masz apetyt na większą sprzedaż? Odezwij się koniecznie! Być może to właśnie koniec Twoich problemów!

Tak! Chcę więcej klientów

Chcesz podnieść sprzedaż w sklepie internetowym?

Współpracę zaczynamy od wykonania audytu użyteczności, treści na stronie i kwestii technicznych. Wnioski z audytu samodzielnie wdrożymy. Z Tobą rozmawiać będziemy o Twoim biznesie, a nie nudnych technikaliach!

Skontaktuj się, by sprawdzić jak Tobie możemy pomóc

Daniel Wieczorek, Brainfactory.pl

Daniel

tel. 515 968 206

Napisz wiadomość email info@brainfactory.pl